wtorek, 18 września 2012

. rozdział 4 .

Może źle nazwałam ten posiłek obiadem, bo to lunch, ale dla mnie o tej porze to obiad .
Usiedliśmy wszyscy do stołu, przy którym było osiem miejsc, więc stół był stosunkowo duży . W zasadzie oprócz talerzy, kubków, sztućców i jakichś tam serwetek nic więcej na nim nie było . Ale wracając do tematu samego jedzenia, nie pytajcie nawet co jedliśmy … Wydaje mi się, iż jakieś pieczone ziemniaki z serem, czy coś w ten deseń, jakoś się nad tym nie skupiłam, ponieważ musiałam zakodować wszystkie informacje, które Claire przekazywała mi w czasie posiłku i chociaż udawać, że wszystko do mnie dociera, wszystko rozumiem i w stu procentach opanuję … Nie będę tu opowiadać o czym mówiła, bo to zupełnie nie ma sensu, postaram się do wszystko grzecznie wdrożyć w życie .
Powiem szczerze przy jedzeniu panował taki chaos, że zastanawiałam się nad tym jak ja to ogarnę, kiedy dzieciaki zostaną ze mną same bez mamy . A co nazywam chaosem ? Bliźniaki zamiast jeść karmiły psa pod stołem, nasz aniołeczek bawił się jedzeniem, grzebał w talerzu, a w zasadzie nic do ust nie włożył . A Olivier ? Pisał smsy i przełączał programy w tv . Coś czuję, że tak zwany dom wariatów się tu szykuje ze mną w roli głównej .
Posiłek bardzo szybko się skończył, bo też Claire spieszyła się z powrotem do pracy . Ostatnie zdanie jakie do mnie powiedziała to prośba o pozmywanie naczyń i :
- Wiem, że sobie poradzisz, powodzenia – wypowiedziała je z taką miną, że przez chwilę nawet w nie uwierzyłam .
Oczywiście dzieci też dostały instrukcję w postaci ' bądźcie grzeczni ' - już to widzę …
Poinformowała nas także, że razem z mężem wróci wieczorem, a ja osobiście chciałabym wiedzieć, co to jej ' wieczorem ' oznacza, bo wieczór długi, a ja już mam dość na dziś .
W końcu weszła, więc wzięłam głęboki oddech i zanim zdążyłam mrugnąć Olivier powiedział tylko :
- Wychodzę z psem – miło, że mnie chociaż o tym poinformował, bo zanim to w ogóle do mnie dotarło, on był już za drzwiami . Pierwsza myśl jaka mi wtedy przyszła do głowy, to żeby wrócił, bo inaczej będę miała przechlapane .
- Dobra dzieciaki zajmijcie się czymś, a ja pozmywam – zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że te słowa mogły mnie pogrążyć, już nie mówiąc o tym, co czułam jak nagle pomyślałam sobie, co mogą zrozumieć poprzez moje słowa, ale byłam dobrej myśli .
Tak jak mnie proszono posprzątałam w kuchni i dziwiło mnie, że podczas pracy w domu było cicho, jak makiem zasiał . Na początku trochę się zdenerwowałam, ale kiedy weszłam do pokoju chłopaków wszystko było jasne – spali . Czaicie to ? Dzieci same poszły spać po jedzeniu ! Byłam po prostu w totalnym szoku, więc po chichu zamknęłam za sobą drzwi i tak ich zostawiłam z nadzieją, że nie udają . Następnie udałam się do pokoju Chloe, chociaż w zasadzie mogłabym powiedzieć, że do swojego . Tam młoda też była zajęta sobą, przeglądając (jak się potem dowiedziałam) jakieś pisemka dla nastolatek .
- Co tam czytasz ciekawego ? - wierzcie mi, że żałowałam, iż zadałam to pytanie, bo kiedy zaczęła mi opowiadać o tym wszystkim, co jest w tej gazecie nie wierzyłam własnym uszom, z wrażenia aż musiałam usiąść, a ona dalej nawijała jak katarynka, tyle że z sekundy na sekundę z coraz większą pasją .
- No co ? - nagle spytała patrząc na mnie rozbawiona, jakbym była z innej planety
- Nie w sumie to nic, tylko dziwię się, że osoba w twoim wieku czyta takie … chciałam powiedzieć coś co było bankowo nie na miejscu, więc ostatecznie użyłam słowa ' rzeczy ' - a coś innego oprócz tego czytasz ? - spojrzałam na nią badawczo z nadzieją, że jednak nie jest do końca zepsuta, wtedy moim oczom ukazało się coś pięknego .
- To czytam – z dumą wskazała mi na regał, którego szczerze mówiąc wcześniej nie zauważyłam, a było na nim mnóstwo książek, głównie fantasy – W zasadzie większość z nich jest od brata, dostawał je na różne okazje, ale nie przepada za czytaniem, tylko udaje – zachichotała robiąc przy tym tak zabawną minę, że samej zachciało mi się śmiać, a po głowie przeszła mi kolejny raz myśl, że niezły z niego cwaniak .
Nie uwierzycie, ale przegadałam z tą małą sporo czasu i stwierdzam, że mogłaby być moją siostrą, miałabym wesołe życie . W sumie rozmawiałyśmy do momentu, kiedy chłopcy się nie obudzili, nie wparzyli z krzykiem do salonu i nie włączyli głośno telewizora . Jak się dowiedziałam chcieli zobaczyć swoją ulubioną bajkę . Wtedy przyszło mi na myśl, że nie powinni tam być sami, więc z Chloe przeniosłyśmy się do salonu i w tym samym momencie (na moje szczęście) wrócił Olivier . Nie zdziwiło mnie, że nic nie powiedział, tylko rozpiął psa i poszedł do siebie . Przy okazji zahaczył jeszcze o lodówkę, wyciągając z niej jakieś batoniki i oczywiście, kiedy rodzeństwo to zobaczyło natychmiast na stole w salonie zrobiła się cukiernia .
Nie ukrywam w pierwszej chwili chciałam do niego iść i porozmawiać, ale po głębszym namyśle stwierdziłam, że to nie ma najmniejszego sensu i zostałam z młodszym rodzeństwem w salonie . To było dość ciekawe doświadczenie i dużo się o nich w tym czasie dowiedziałam, oni o mnie także . Przynajmniej dowiedzieli się tego, czego chcieli, pytając mnie na przykład czy założyłabym różowe buty do zielonych spodni i czy lubię Baranka Shauna .
Czas szybko upłynął, a rodzice wrócili . Dla informacji ' wieczorem ' w tym wypadku oznaczało coś koło 18:OO, ale nie pamiętam dokładnie, nie skupiałam się nad tym … Kiedy w drzwiach stanął Harry – głowa rodziny nie powiem, zaczęłam się bać . Nie, żeby mnie przerażał, tylko poczułam dziwny respekt .
W skrócie wszystko wtedy wyglądało tak, że z dzieciakami ogarnęłam salon, po czym wszyscy usiedliśmy przy stole do kolacji, którą była ryba z frytkami . Po posiłku dzieciaki poszły do siebie, a ja miałam zostać, więc od razu się przeraziłam, że będzie jakaś ciężka rozmowa, ale tu Was zdziwię, bo było całkiem miło . Harry wcale nie jest taki straszny, jak mogłoby się wydawać i ogółem jakoś tak niczym się nie przejmuje . Nawet znalazłam w nim bratnią duszę ; )
Jeśli chodzi o późny wieczór to spędziłam go najpierw na czytaniu bajki maluchom, następnie odwiedziłam łazienkę i na końcu poszłam do siebie i wreszcie miałam chwilę czasu na otworzenie laptopa . Nie chciało mi się grzebać w internecie, więc zrobiłam tylko to, co miałam zrobić i sprawdziłam pocztę . Oczywiście Karola była ciekawa, jak jest i rzecz jasna z takim pytaniem dostałam maila . Napisała też, że cieszy się z pobytu w domu i bardzo mi dziękuję, że to dla niej robię . Od razu zrobiło mi się ciepło na sercu i zachciało mi się wszystkiego . Odpisałam jej już tak w skrócie, bo nie chciałam przeszkadzać młodej, a widziałam, że już smacznie śpi . Zamknęłam lapka i sama wzięłam z niej przykład .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz