Może źle nazwałam ten posiłek
obiadem, bo to lunch, ale dla mnie o tej porze to obiad .
Usiedliśmy wszyscy do stołu, przy
którym było osiem miejsc, więc stół był stosunkowo duży . W
zasadzie oprócz talerzy, kubków, sztućców i jakichś tam serwetek
nic więcej na nim nie było . Ale wracając do tematu samego
jedzenia, nie pytajcie nawet co jedliśmy … Wydaje mi się, iż
jakieś pieczone ziemniaki z serem, czy coś w ten deseń, jakoś się
nad tym nie skupiłam, ponieważ musiałam zakodować wszystkie
informacje, które Claire przekazywała mi w czasie posiłku i
chociaż udawać, że wszystko do mnie dociera, wszystko rozumiem i w
stu procentach opanuję … Nie będę tu opowiadać o czym mówiła,
bo to zupełnie nie ma sensu, postaram się do wszystko grzecznie
wdrożyć w życie .
Powiem szczerze przy jedzeniu panował
taki chaos, że zastanawiałam się nad tym jak ja to ogarnę, kiedy
dzieciaki zostaną ze mną same bez mamy . A co nazywam chaosem ?
Bliźniaki zamiast jeść karmiły psa pod stołem, nasz aniołeczek
bawił się jedzeniem, grzebał w talerzu, a w zasadzie nic do ust
nie włożył . A Olivier ? Pisał smsy i przełączał programy w tv
. Coś czuję, że tak zwany dom wariatów się tu szykuje ze mną w
roli głównej .
Posiłek bardzo szybko się skończył,
bo też Claire spieszyła się z powrotem do pracy . Ostatnie zdanie
jakie do mnie powiedziała to prośba o pozmywanie naczyń i :
- Wiem, że sobie poradzisz, powodzenia
– wypowiedziała je z taką miną, że przez chwilę nawet w nie
uwierzyłam .
Oczywiście dzieci też dostały
instrukcję w postaci ' bądźcie grzeczni ' - już to widzę …
Poinformowała nas także, że razem z
mężem wróci wieczorem, a ja osobiście chciałabym wiedzieć, co
to jej ' wieczorem ' oznacza, bo wieczór długi, a ja już mam dość
na dziś .
W końcu weszła, więc wzięłam
głęboki oddech i zanim zdążyłam mrugnąć Olivier powiedział
tylko :
- Wychodzę z psem – miło, że mnie
chociaż o tym poinformował, bo zanim to w ogóle do mnie dotarło,
on był już za drzwiami . Pierwsza myśl jaka mi wtedy przyszła do
głowy, to żeby wrócił, bo inaczej będę miała przechlapane .
- Dobra dzieciaki zajmijcie się czymś,
a ja pozmywam – zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że te
słowa mogły mnie pogrążyć, już nie mówiąc o tym, co czułam
jak nagle pomyślałam sobie, co mogą zrozumieć poprzez moje słowa,
ale byłam dobrej myśli .
Tak jak mnie proszono posprzątałam w
kuchni i dziwiło mnie, że podczas pracy w domu było cicho, jak
makiem zasiał . Na początku trochę się zdenerwowałam, ale kiedy
weszłam do pokoju chłopaków wszystko było jasne – spali .
Czaicie to ? Dzieci same poszły spać po jedzeniu ! Byłam po prostu
w totalnym szoku, więc po chichu zamknęłam za sobą drzwi i tak
ich zostawiłam z nadzieją, że nie udają . Następnie udałam się
do pokoju Chloe, chociaż w zasadzie mogłabym powiedzieć, że do
swojego . Tam młoda też była zajęta sobą, przeglądając (jak
się potem dowiedziałam) jakieś pisemka dla nastolatek .
- Co tam czytasz ciekawego ? - wierzcie
mi, że żałowałam, iż zadałam to pytanie, bo kiedy zaczęła mi
opowiadać o tym wszystkim, co jest w tej gazecie nie wierzyłam
własnym uszom, z wrażenia aż musiałam usiąść, a ona dalej
nawijała jak katarynka, tyle że z sekundy na sekundę z coraz
większą pasją .
- No co ? - nagle spytała patrząc na
mnie rozbawiona, jakbym była z innej planety
- Nie w sumie to nic, tylko dziwię
się, że osoba w twoim wieku czyta takie … chciałam powiedzieć
coś co było bankowo nie na miejscu, więc ostatecznie użyłam
słowa ' rzeczy ' - a coś innego oprócz tego czytasz ? -
spojrzałam na nią badawczo z nadzieją, że jednak nie jest do
końca zepsuta, wtedy moim oczom ukazało się coś pięknego .
- To czytam – z dumą wskazała mi na
regał, którego szczerze mówiąc wcześniej nie zauważyłam, a
było na nim mnóstwo książek, głównie fantasy – W zasadzie
większość z nich jest od brata, dostawał je na różne okazje,
ale nie przepada za czytaniem, tylko udaje – zachichotała robiąc
przy tym tak zabawną minę, że samej zachciało mi się śmiać, a
po głowie przeszła mi kolejny raz myśl, że niezły z niego
cwaniak .
Nie uwierzycie, ale przegadałam z tą
małą sporo czasu i stwierdzam, że mogłaby być moją siostrą,
miałabym wesołe życie . W sumie rozmawiałyśmy do momentu, kiedy
chłopcy się nie obudzili, nie wparzyli z krzykiem do salonu i nie
włączyli głośno telewizora . Jak się dowiedziałam chcieli
zobaczyć swoją ulubioną bajkę . Wtedy przyszło mi na myśl, że
nie powinni tam być sami, więc z Chloe przeniosłyśmy się do
salonu i w tym samym momencie (na moje szczęście) wrócił Olivier
. Nie zdziwiło mnie, że nic nie powiedział, tylko rozpiął psa i
poszedł do siebie . Przy okazji zahaczył jeszcze o lodówkę,
wyciągając z niej jakieś batoniki i oczywiście, kiedy rodzeństwo
to zobaczyło natychmiast na stole w salonie zrobiła się cukiernia
.
Nie ukrywam w pierwszej chwili chciałam
do niego iść i porozmawiać, ale po głębszym namyśle
stwierdziłam, że to nie ma najmniejszego sensu i zostałam z
młodszym rodzeństwem w salonie . To było dość ciekawe
doświadczenie i dużo się o nich w tym czasie dowiedziałam, oni o
mnie także . Przynajmniej dowiedzieli się tego, czego chcieli,
pytając mnie na przykład czy założyłabym różowe buty do
zielonych spodni i czy lubię Baranka Shauna .
Czas szybko upłynął, a rodzice
wrócili . Dla informacji ' wieczorem ' w tym wypadku oznaczało coś
koło 18:OO, ale nie pamiętam dokładnie, nie skupiałam się nad
tym … Kiedy w drzwiach stanął Harry – głowa rodziny nie
powiem, zaczęłam się bać . Nie, żeby mnie przerażał, tylko
poczułam dziwny respekt .
W skrócie wszystko wtedy wyglądało
tak, że z dzieciakami ogarnęłam salon, po czym wszyscy usiedliśmy
przy stole do kolacji, którą była ryba z frytkami . Po posiłku
dzieciaki poszły do siebie, a ja miałam zostać, więc od razu się
przeraziłam, że będzie jakaś ciężka rozmowa, ale tu Was
zdziwię, bo było całkiem miło . Harry wcale nie jest taki
straszny, jak mogłoby się wydawać i ogółem jakoś tak niczym się
nie przejmuje . Nawet znalazłam w nim bratnią duszę ; )
Jeśli chodzi o późny wieczór to
spędziłam go najpierw na czytaniu bajki maluchom, następnie
odwiedziłam łazienkę i na końcu poszłam do siebie i wreszcie
miałam chwilę czasu na otworzenie laptopa . Nie chciało mi się
grzebać w internecie, więc zrobiłam tylko to, co miałam zrobić i
sprawdziłam pocztę . Oczywiście Karola była ciekawa, jak jest i
rzecz jasna z takim pytaniem dostałam maila . Napisała też, że
cieszy się z pobytu w domu i bardzo mi dziękuję, że to dla niej
robię . Od razu zrobiło mi się ciepło na sercu i zachciało mi
się wszystkiego . Odpisałam jej już tak w skrócie, bo nie
chciałam przeszkadzać młodej, a widziałam, że już smacznie śpi
. Zamknęłam lapka i sama wzięłam z niej przykład .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz