czwartek, 11 kwietnia 2013

. rozdział 11 .

W końcu się zdecydowałam :
- Wiesz, jest już taka pora, że chyba powinno mnie tu nie być – wraz z tymi słowami podniosłam się z kanapy kierując w stronę wyjścia, jednak Niall niemalże od razu złapał mnie za rękę, na co zamarłam i niepewnie, powoli się odwróciłam .
- Chyba nie masz zamiaru zostawić mnie z tym samego ? - spojrzał na mnie przenikliwie zerkając kątem oka na większą część pizzy, która została na stole .
- W zasadzie to … - spojrzałam na chłopaka i widząc jego maślany wzrok serce mi zmiękło – No dobrze, ale zjemy i idę – powiedziałam, sama w to nie wierząc, po czym z powrotem usiadałam obok na kanapie .
Zdecydowanie mam za miękkie serce . Ale co ja mogę na to poradzić, że mam słabość do każdego, kto mnie o coś prosi i to jeszcze w taki sposób .
Tego wieczoru, a raczej nocy kolejny raz nie wiedziałam co powiedzieć, więc wzięłam w rękę kawałek pizzy od razu odgryzając kęsa, a w miedzy czasie stwierdzając, że mam ochotę na colę, której tak właściwie pić nie powinnam, bo mój żołądek nie toleruje gazowanych napoi, nalałam sobie płynu do szklanki i wielkim łykiem popiłam pizzę, którą właśnie połknęłam .
Siłą woli chciałam, aby mój wzrok był wlepiony w ekran telewizora, ale tak na dobrą sprawę gałki oczne cały czas obracały się w kierunku Nialla, który hipnotycznym spojrzeniem patrzał na film, a usta miał wypełnione po brzegi pizzą . Powoli wszystkie kawałki zniknęły, a my siedzieliśmy w milczeniu . Kiedy całość została już skonsumowana, a ja dopijałam swoją colę chłopak oparł się wygodnie na kanapie i z błogim uśmiechem zamknął na chwilę oczy, co chyba oznaczało, że jest szczęśliwy z tego powodu, że nażarł się jak świnia . Już miałam się (nie ukrywając kolejny raz) zbierać, kiedy nagle Niall jakby się ocknął :
- Powiedz mi, co ty tu tak właściwie robisz – zaskoczona tym pytaniem o mało nie upuściłam szklanki, którą jeszcze trzymałam w dłoni i spojrzałam na niego wytrzeszczając oczy .
- Generalnie to wydaje mi się, że mnie zaprosiłeś ? - powiedziałam lekko ironicznym tonem, patrząc na niego jak na idiotę, nie wiedząc jeszcze, o co tak właściwie mu chodzi .
- Ale nie ! - zaczynając to zdanie wybuchnął śmiechem – Chodzi mi bardziej o to, co robisz tu, w Londynie ? - spojrzał na mnie uważnie .
- Wydaje mi się, że już ci wspominałam, wyświadczam przysługę przyjaciółce, bawiąc się w niańkę – teatralnie wywróciłam oczami, opierając głowę o brzeg kanapy i głośno wzdychając . Było już naprawdę dość późno, trochę po 1:OO i nie miałam ochoty ani siły na takie rozmowy, tym bardziej, że tak na dobrą sprawę Niall był dla mnie obcą osobą, nie musiałam mu się przecież zwierzać … Chłopak chyba to wyczuł, bo gwałtownie podniósł się z kanapy i stwierdzając, że trochę posprząta zabrał za jednym zamachem pudełko po pizzy i szklanki udając się w stronę kuchni .
Muszę stwierdzić, że trzeba być idiotą, żeby o tej porze zabierać się za porządki, ale skoro tak bardzo chce .
Kiedy tylko wyszedł znowu wygodnie ułożyłam głowę na brzegu oparcia kanapy i zamknęłam oczy, żeby się wyciszyć i nie zwracać uwagi na dźwięki i migający obraz wydobywający się z okolic telewizora . Nie ukrywam, że moje zdziwienie było ogromne, kiedy je otworzyłam i okazało się, że minęło ładnych parę godzin, a moje położenie w czasoprzestrzeni nieco się zmieniło ...