środa, 14 sierpnia 2013

. rozdział 15 .

Pewnie co poniektórzy chcieliby wiedzieć jaki był finał całej sytuacji. A więc motyw jest taki, że minął tydzień od tamtego incydentu. Po tej nocy rano grzecznie poszłam do domu z zamiarem spakowania swoich rzeczy i wyjechania do domu. Jednak nie było mi to dane, gdyż byłam zmuszona zostać… Claire tak bardzo się zmartwiła, że skontaktowała się z Karoliną i ta wszystko jej opowiedziała, dodając oczywiście swoje wyjaśnienia. Jednym zdaniem sprawa rozeszła się po kościach, nikt o nic mnie nie pytał i wszyscy zachowywali się tak, jakby w ogóle ta sytuacja nie miała miejsca. Nie wiem, czy to dobrze, ale zastanawia mnie fakt, że obca kobieta jest dla mnie lepsza, niż moja własna matka… Świat jednak jest dziwny. Jeśli chodzi o Nialla to przez ten czas go unikałam i sama nie wiem dlaczego... Dzwonił, pisał, ale nie odpowiadałam. Zdarzyło się parę razy, że był w domu, ale wtedy prosiłam, żeby mówić, iż mnie nie ma albo jestem bardzo zajęta. Wiem, to żałosne, ale coś wewnątrz kazało mi tak robić.W zasadzie muszę przyznać, że prawie wcale nie wychodziłam z domu, chyba że z psem, ale to wtedy, kiedy wiedziałam, że blondyna nie ma. Jest jeszcze nasza ukochana wiedźma z sąsiedztwa, która jakoś od tamtego czasu specjalnie nie przepada za konfrontacjami ze mną i chwała jej za to. Warto także nadmienić, że przez ten ostatnie dni bardzo nie wiedzieć czemu zżyłam się z Olivierem, co nie ukrywam jest wyczynem, ale za to bardzo pomaga w 'życiu' tutaj. A Łuki? Nie pisze i oby tak zostało już na zawsze...
Wracając do chwili obecnej to moja nowa rodzina wymyśliła sobie, że jadą na mały urlopik do Cardiff, a ja... jadę z nimi... W sumie to może i dobrze, bo nie będę musiała się tu pokazywać przez jakiś czas, ale z drugiej strony wolałabym zostać w tym mieszkaniu i nigdzie się nie ruszać. Tak dla ścisłości mamy piątek i zaraz wyjeżdżamy, a dookoła panuje nieopisany chaos (jak zwykle w tej rodzinie, co już zdążyłam zauważyć, zaakceptować i przyzwyczaić się).

Wreszcie znaleźliśmy się można powiedzieć na naszych rodzinnych wakacjach. Miała być sielanka i tak też było, do czasu... No tak, wszystko jest do czasu, ale tym razem to nie dzieciaki jakby się mogło wydawać namieszały, a inne osoby.
Więc było tak: pewnego pięknego wieczoru drugiego albo trzeciego dnia urlopu rodzinnego wyszłam z moim bratem (tak, już teraz tak mogę powiedzieć o Olivierze) na spacer, ot tak porozmawiać. Nie można ukryć, że chłopak jak na swój wiek jest bardzo dojrzały. Ten dzień w ogóle był jakiś wywrócony do góry nogami. Wszyscy szaleli, on siedział spokojnie, widać było, że coś jest nie tak, a teraz była jedyna chwila, kiedy można było pogadać. Wyszliśmy na zewnątrz, na dworze panował już półmrok, a latarnie świeciły i uroczo wyglądały oświetlając zielone aleje, których jest tu zdecydowanie więcej niż ulic. W sumie rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, głównie o życiu, ale nie ma co rozwodzić się nad tą rozmową. Po pewnym czasie zgodnie stwierdziliśmy, że pora spocząć i usiedliśmy na pierwszej lepszej napotkanej ławce. Widać chłopakowi wrócił humor, bo ni stąd, ni z owąd odezwał się do mnie ze swoim słynnym przenikliwym wzrokiem:
- Weź coś zaśpiewaj – w tym momencie wryło mnie w ławkę i pierwsza rzecz jaką pomyślałam, to 'chyba cię pogrzało', a zaraz po tym skąd on wie.
- Nie – powiedziałam stanowczo kiwając przecząco głową.
- Wiem, że potrafisz – spojrzał na mnie dumnie wyciągając z kieszeni dresów puszkę Coli, której otwarcie wydało charakterystyczny dźwięk, w końcu upił łyka i ponownie spojrzał w moją stronę – Jak tego nie zrobisz to zadzwonię po Nialla.
- Nie – powtórzyłam tym razem bardziej poddenerwowana, a on w tym momencie wyciągnął z kieszeni telefon – Nie zrobisz tego! - spojrzałam na chłopaka, potem na telefon sama w to nie wierząc, gdyż wiedziałam, że jest do tego zdolny.
- Zaśpiewaj to nie zrobię – w tym momencie doszło do mnie, że jakiś dzieciak ma nade mną przewagę psychiczną, więc próbowałam dalej ciągnąć temat.
- Po co? - spojrzałam tym razem z politowaniem.
- Śpiewasz albo dzwonię, bo nie ma czasu, a ja muszę coś sprawdzić.
- No niech będzie...- westchnęłam głęboko i wreszcie dałam młodemu satysfakcję zaczynając śpiewać pierwszą piosenkę, która przyszła mi do głowy, czyli Hallelujah. Nie wiem dlaczego, ale zawsze to przychodzi mi na myśl.
Wracając do sedna śpiewałam sobie śpiewałam, Olivier miał satysfakcję, kiedy nagle ktoś podszedł od tyłu do ławki i szepnął mi do ucha:
- Trochę oklepane, ale i tak jesteś zajebista – wiedziałam, do kogo należy ten głos, więc zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech, żeby móc się odwrócić i zobaczyć ...

wtorek, 28 maja 2013

. rozdział 14 .

W końcu Anabel zbliżyła się do nas i lustrując wzrokiem stała nieruchomo z Bobbym na rękach .
- O bardzo miło, że pani jest i jeżeli już pies jest w bezpiecznych rękach, to może go pani przy okazji odprowadzić do domu i nagadać na mnie jego właścicielom, niech pani powie, że jestem nieodpowiedzialna i niewychowana, a przy tym wszystkim bezczelna to wreszcie wyrzucą mnie z pracy – mówiłam to oschłym tonem patrząc kobiecie w oczy – Miłego wieczoru życzę – uśmiechnęłam się sarkastycznie obracając na pięcie i ruszając przed siebie, a przy okazji szybko pisząc smsa do Claire, że mam coś do załatwienia i wrócę późno, pies zaraz będzie w domu i może mnie wyrzucić z pracy .
Nie widziałam reakcji kobiety, ale Niall patrzył na to wszystko zupełnie zdezorientowany w końcu chyba się ocknął i ruszył za mną wołając mnie, ale nie miałam ochoty się obracać, a tym bardziej przystawać . W końcu mnie dogonił i w tym samym momencie Claire zaczęła dzwonić, a ja nie odebrałam, a odrzuciłam połączenie .
- Ty kobieto dobrze się czujesz ? - chłopak spojrzał na mnie trochę jak na idiotkę, a trochę z przerażeniem .
- Zajebiście – mruknęłam pod nosem – Wręcz epicko … - powiedziałam sama do siebie, żeby nie mógł tego usłyszeć .
Claire dzwoniła i dzwoniła, a ja cały czas odrzucałam połączenia … W końcu napisałam, że żyję, ale nie mam ochoty rozmawiać i wyłączyłam telefon . W tym samym czasie Niall stał i gapił się we mnie zdezorientowany .
- No co ?! - warknęłam na niego .
- Nie nic … stało się coś ? - powiedział jakby w ogóle nie wzruszony tym, że przed chwilą podniosłam na niego głos .
- Idziesz ze mną zapalić? - spojrzałam na niego przenikliwie oczekując jakiejkolwiek, byle szybkiej reakcji .
- Ja nie palę – skrzywił się patrząc na mnie .
- Ja też nie, ale muszę – z grymasem na twarzy spojrzałam na zegarek, bałam się, że już wszystkie sklepy będą zamknięte, więc bez namysłu ruszyłam przed siebie, a chłopak jak poparzony wzdrygnął się i już po chwili był obok próbując dotrzymać mi kroku :
- Czyli jednak stało się coś ? - dalej nie dawał mi spokoju i naiwny myślał, że cokolwiek mu powiem …
Na szczęście mogłam sobie jeszcze pomilczeć, bo akurat mijaliśmy sklep, do którego weszłam bez wahania od razu biorąc z półki czteropak piwa i prosząc w kasie o papierosy . Grzecznie zapłaciłam, wyszłam ze sklepu otwierając paczkę i jednocześnie orientując się, że nie mam ognia, więc szybciutko wróciłam do sklepu i wychodząc z niego po raz kolejny odpaliłam papierosa przystając na chwilę i zaciągając się dymem . Powoli zaczynał irytować mnie fakt, że chłopak cały czas gapi się na mnie, jakbym była z innej planety .
- No co ? - spojrzałam na niego robiąc wielkie oczy, jednak nie odpowiedział – Wiesz, gdzie mogę to wypić ? - pomachałam mu przed oczami piwem .
- U mnie w domu ? - powiedział nieśmiało, a ja od razu go wyśmiałam .
- No chyba sobie żartujesz – chrząknęłam – A gdzieś na zewnątrz ? - spojrzałam na niego badawczo zaciągając się dymem papierosowym .
- Jeśli chcesz iść do więzienia, to możesz nawet tutaj – uśmiechnął się z lekkim triumfem, trochę jakby chciał ze mnie zakpić .
- No dobra, niech ci będzie – kolejny raz się skrzywiłam i ruszyłam jak najszybciej potrafiłam w stronę mieszkania Nialla, a ten posłusznie, jak wierny pies ruszył za mną . Bardzo szybko byliśmy pod domem, gdzie skończyłam palić i wyrzuciłam peta na trawę, na co chłopak tylko skarcił mnie wzrokiem, a ja wzruszyłam ramionami, weszłam do środka od razu kierując się do windy, która akurat stała na parterze . Blondyn ledwo za mną zdążył, co było dosyć zabawne, kiedy zdyszany wszedł do windy nie potrafiąc wydusić z siebie ani słowa, na co ja tylko pokiwałam głową i zaczęłam dobierać się do jednej z puszek .
- Nie tutaj ! - wyskoczył na mnie, jakbym co najmniej chciała kogoś zaszlachtować, a ja spojrzałam na niego, jak na idiotę .
- W sumie to i tak wszystko mi jedno, mogę nawet iść do tego więzienia – otworzyłam piwo, które wydało charakterystyczne psyczenie i upiłam łyka .
W mgnieniu oka byliśmy na docelowym piętrze stojąc pod drzwiami mojego już pewnie nie długo sąsiada . Trochę mu zajęło otwieranie drzwi, pewnie nadal nie mógł się otrząsnąć z tego, w jakiej sytuacji się znalazł . Do środka weszłam jak do siebie, rozłożyłam się na kanapie i duszkiem dokończyłam piwo wbijając przy tym swój wzrok w Nialla .
- Matko, przestań się tak gapić ! - skarciłam go, na co on szybko odwrócił wzrok i podszedł do stołu, na którym leżały pozostałe dwie pełne puszki piwa, bo trzecią akurat otwierałam .
- Nie możesz tego wszystkiego wypić – to mówiąc zabrał jedną z puszek, iście teatralnym ruchem ją otworzył i upił łyka patrząc na mnie .
- Ejj ! To moje ! - szybko podniosłam się z kanapy i zamachnęłam, żeby odebrać mu puszkę, jednak on jednym ruchem odsunął ją ode mnie, a ja kaleka prawie wylądowałam na ziemi potykając się o nogę stołu .
- Mówiłem, już jesteś pijana – zaśmiał się patrząc na mnie – Weź lepiej uważaj – to mówiąc nadal rozbawiony chwycił mnie za ramiona i usadowił z powrotem siadając obok .
- Nie jestem pijana – teatralnie wywróciłam oczami powoli kończąc drugą puszkę piwa, chwytając za pilota i włączając pierwszy lepszy kanał .
- Nie sądzisz, że powinniśmy porozmawiać ? - chłopak zmroził mnie wzrokiem, wyrywając mi pilota i wyłączając telewizor .
- Nie, nie sądzę, oddaj mi to – jęknęłam próbując robić wszystko, żeby pilot wrócił do mnie .
- Nie oddam dopóki mi nie powiesz – no tak, w duchu pomyślałam sobie, że teraz zaczyna się szantaż .
- Nic ci nie powiem – wstałam, zabrałam ze stołu co moje i z lekkim fochem udałam się w stronę drzwi .
- Nawet nie próbuj ! - chłopak wstał jak poparzony (z resztą ma w zwyczaju takie dziwne, gwałtowne ruchy) i chwytając mnie za rękę odciągnął od drzwi, po czym przekręcił klucz od wewnętrznej strony i schował do kieszeni .
- No chyba sobie żartujesz ?! To przestępstwo przetrzymywać kogoś ! Mam wyjść oknem ? - spojrzałam na niego śmiertelnie poważnie dopijając drugie piwo i w głębi duszy łudząc się, że to zadziała .
- A proszę bardzo – uśmiechnął się i rozsiadł na kanapie popijając piwo, jakby nigdy nic .
- Nie wierzę … - westchnęłam głęboko podchodząc do okna i otwierając je . W tym momencie Niall spojrzał na mnie i jak gdyby zamarł na chwilę, a kiedy zobaczył, że mam zamiar tylko zapalić odetchnął z ulgą tak głośno, że usłyszałam to nawet trzymając głowę za oknem .
Blondyn siedział na kanapie, a ja będąc przez chwilę można powiedzieć sama wpadłam na ' genialny ' pomysł włączenia telefonu . Oczywiście było tam sporo wiadomości z sieci informujących o tym, że nagle wszyscy chcieli się do mnie dodzwonić i także dość duża ilość smsów . Między innymi od Claire i Karo, nawet młody do mnie napisał, co wywołało u mnie wytrzeszcz oczu i przez chwilę nawet myślałam, że chyba już za dużo wypiłam . Pobieżnie wszystko przeglądnęłam, każda wiadomość była prawie tej samej treści, wszyscy chcieli wiedzieć, co się dzieje … Pośród tego wszystkiego była także wiadomość od tej osoby, która doprowadziła mnie do obecnego stanu . Oczywiście ja głupia musiałam ją przeczytać, zamiast od razu usunąć . Jej treść doprowadziło mnie do furii, jednak nie potrafiłam w tym momencie zrobić nic innego, jak tylko się rozpłakać ... Wtedy to Niall widząc, co się dzieje podszedł do mnie i po prostu mnie przytulił, chyba tego właśnie w tej chwili potrzebowałam najbardziej ...

wtorek, 14 maja 2013

. rozdział 13 .

Całą można powiedzieć rodziną wysiedliśmy z samochodu, ja odruchowo złapałam bliźniaków z obydwu stron za ręce i powoli ruszyliśmy w stronę ganku . Muszę powiedzieć, że owi starsi ludzie byli bardzo eleganccy, a pani, która powitała nas przed domem trzymała na ręku kota, dodatkowo jeszcze dwa kręciły się wokół niej . Jak się później okazało jest ich miłośniczką, więc w środku były wszędzie, a ich imion i ras nawet nie pamiętam . Jeśli chodzi o dziadka to można było gołym okiem zauważyć, co jak później okazało się prawdą, że jest myśliwym – wszędzie na ścianach jakieś trofea – to poroże, to głowa jelenia, to wypchany bażant, to skóra z dzika ...
Generalnie nie ma sensu opisywać całej ceremonii posiłku . Zostałam powitana jakbym należała do rodziny, jedliśmy zwyczajny brytyjski obiad, koty kręciły się wokół . W sumie nie obyło się bez wywiadu ze mną, ale nie zaliczam go do nieprzyjemnych . Stwierdziłam, że nie będę kłamać, więc powiedziałam wszystko dokładnie tak jak jest . No może z wyjątkiem kwestii Karoliny i tego, dlaczego się tu zjawiłam zamiast niej, bo o tym byli doskonale poinformowani .
Oczywiście wypytywali, dlaczego przerwałam studia, co mam teraz zamiar robić, kiedy wracam i takie tam inne, na wszystko odpowiedziałam zgodnie z prawdą i bez przejęcia, gdyż czułam się bardzo swobodnie . Pierwszy raz też ku mojemu zdziwieniu dzieciaki uważnie mnie słuchały nie przerywając, z czego wnioskuję, że musiały być tym żywo zainteresowane .
Przyznam, że ten czas bardzo szybko minął i ani wszyscy się nie obejrzeli, a już pora była wracać . Kolejny raz nie będę opisywać całej procedury tego jakże ceremonialnego wydarzenia, bo nie ma to najmniejszego sensu, w drodze powrotnej w zasadzie nic się nie działo, bo wszystkie dzieci zmógł sen, gdyż nie była to już wczesna pora, więc brak było rozmów, żeby im nie przeszkadzać .
Kiedy wreszcie znaleźliśmy się z powrotem w mieszkaniu dzieciaki zaczęły zbierać się do spania, więc ja zorientowałam się, czy nie jestem do czegoś potrzebna i jak przewidywałam nikt nic ode mnie nie chciał, więc wzięłam psa i tak jak byłam ubrana wkładając słuchawki do uszu wyszłam z nim na spacer, chociaż wcale nie trzeba było go wyprowadzać, ale nie chciałam iść sama . Nie ukrywam miałam jakiś melancholijny wieczór, więc wsiadłam do windy i spokojnie czekałam, aż zawiezie mnie na dół, żebym mogła wyjść z budynku . Kiedy wreszcie drzwi windy rozsunęły się poczułam lekki powiew wieczornego wiatru, bo o dziwo drzwi klatki były otwarte . Ruszyłam w ich stronę, kiedy nagle dostałam wiadomość sms, więc chcąc ją odczytać wyciągnęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na ekran, jednocześnie wychodząc z klatki . Wszystko byłoby pięknie i spoko, tylko zanim zdążyłam podnieść głowę ktoś na mnie wpadł i się potknęłam przy okazji gubiąc (znowu) psa i przeklinając pod nosem w iście polskim stylu . Jakby tego było mało osoba, która na mnie wpadła stała nade mną i gapiła się jak sroka w gnat, więc podniosłam głowę i co ?
- Ja pierdolę Niall … - mruknęłam bardziej pod nosem, co chłopak usłyszał i zaczął się śmiać – Bawi cię to ?! - spojrzałam na niego lekko poirytowana .
- Nie, ale chyba jesteśmy sobie przeznaczeni - rozbawiony podał mi rękę, z czego skorzystałam, aby się podnieść .
- Miło … - kolejny raz mruknęłam nie patrząc nawet kolejny raz na niego, ponieważ jakoś nie miałam nastroju na żarty po tym, co przed chwilą przeczytałam na telefonie, a jakby szczęścia było mało to Bobby wrócił prowadzony nie przez nikogo innego, jak Anabel …
- No nie teraz to dopiero jest miło – Niall spojrzał na kobietę, później na mnie i zaczął się śmiać . Niestety mina mu zrzedła, kiedy zobaczył wzrok naszej kochanej sąsiadki …
- No to mamy przekichane – patrząc na kobietę wzruszyłam teatralnie ramionami cmokając przy tym i czekając na dalszy bieg wydarzeń ...

poniedziałek, 6 maja 2013

. rozdział 12 .

Na wszelki wypadek zamknęłam jeszcze raz oczy, przetarłam, po czym ponownie otworzyłam, ale niestety … Nadal znajdowałam się na łóżku w pozycji półleżącej, przytulona do Nialla . W sumie to nic dziwnego, bo zazwyczaj tak kończę imprezy, ale zważając na sytuację ten przypadek lekko odbiega od moich standardów …
Od razu wpadł mi do głowy pomysł, że po prostu tak cichaczem, istnie po angielsku sobie wyjdę, więc delikatnie wypuściłam chłopaka ze swoich objęć, najciszej jak umiałam wstałam i już kierowałam się stronę drzwi, kiedy usłyszałam za sobą zaspany głos :
- Już idziesz ? - no to wpadłam … Momentalnie zatrzymałam się jak sparaliżowana i powoli zaczęłam się odwracać .
- Bo wiesz … - zastanowiłam się, co by tu na szybko wymyślić, więc spojrzałam na zegarek – Już dziesiąta, dzieciaki na mnie czekają, ich rodzice mnie zabiją, że jeszcze mnie nie ma – mówiłam powoli i niepewnie .
- Ale jest niedziela, więc prawie zawsze Hall'owie w komplecie są w domu – blondyn spojrzał na mnie badawczo .
Fakt . Całkiem o tym zapomniałam i nie wiedziałam, co mam w tym momencie odpowiedzieć, a już nie miałam na tą chwilę w głowie żadnych wymówek, więc powiedziałam prosto z mostu, jak najjaśniej potrafiłam :
- No dobra – wzięłam głęboki oddech, robiąc przy tym kilka kroków w stronę chłopaka – To nie to, że nie było miło, czy chcę uciec, tylko po prostu … - na chwilę się zacięłam zastanawiając się, czy na pewno chcę powiedzieć to, co zaraz powiem – Po prostu chodzi o to, że czuję się niezręcznie będąc z tobą sam na sam w twoim mieszkaniu, tak więc na razie, dziękuję, fajnie było, cześć – powiedziałam na jednym wdechu, po czym obróciłam się i już szybszym krokiem wyszłam zamykając za sobą drzwi, za którymi odetchnęłam z ulgą i teatralnie patrząc w sufit osunęłam się po nich siadając na wycieraczce . Szybko jednak wstałam, bo zorientowałam się, że chłopak może za mna pójść, a co gorsza otworzyć drzwi, a wtedy ja wyląduje na ziemi . Od razu udałam się w stronę drzwi z numerem 123, za którymi obecnie mieszkam . Odruchowo pociągnęłam za klamkę, drzwi były otwarte, więc weszłam jak gdyby nigdy nic do środka, a na wejściu powitał mnie mój ukochany Olivier :
- No cześć, jak było ? - z iście łobuzerskim uśmiechem oparł się o ścianę, skrzyżował ręce i patrzył na mnie przenikliwie, jak to ma w zwyczaju .
- Normalnie – wzruszyłam ramionami przy okazji ściągając buty i kątem oka spoglądając w głąb mieszkania, żeby skontrolować sytuację .
- Czyli powiadasz, że seks z gwiazdą jest normalny ? - w tym momencie nie wytrzymałam, a najbardziej jego chorego tonu .
- Weź się już zamknij debilu ! - oczywiście oprócz podniesionego głosu nie potrafiłam się powstrzymać, żeby nie szturchnąć młodego, na co on tylko się zaśmiał, a ja nie zauważyłam, że Claire nas obserwuje … Wiem, nie powinnam go tak traktować, jak … brata ? Tak, wtedy pierwszy raz tak o nim pomyślałam, ale przecież jestem ich opiekunką i nie takie powinny być nasze relacje . Podczas tej chwili moich rozkmin życiowych i jego wpatrzonego wzroku w moją zdenerwowaną osobę do przedpokoju weszła Claire . No to teraz się zacznie – pomyślałam w duchu .
- Dobra, dość już tego – powiedziała stanowczym, ale przyjaznym tonem – Olivier idź się ubierać – chłopak posłusznie wykonał polecenie, kobieta prawie już odeszła z powrotem do kuchni, a ja uwierzyłam, że zapomniała o moim zachowaniu względem syna, kiedy nagle odwróciła się w moją stronę – A byłbym zapomniała … Na obiad jedziemy do moich rodziców i też jesteś zaproszona, także masz jeszcze chwilę, żeby się przygotować – odetchnęłam z ulgą .
Generalnie pojęcie chwili znaczyło godzinę, więc miałam sporo czasu, żeby doprowadzić się do stanu używalności . W sumie nie zajęło mi to dużo czasu . Wykąpałam się, ubrałam z powrotem moje różowe rurki, a do tego czarną bluzkę, żeby choć trochę było w tym wszystkim elegancji, chociaż jak zauważyłam wszyscy raczej byli ubrani jak zwykle . Przeciągnęłam jeszcze dodatkowo rzęsy moim ulubionym granatowym tuszem, a usta pomadką i mogłam wychodzić . Przed wyjściem oczywiście przypomniało mi się jeszcze, że posiadam takie urządzenie, jak telefon komórkowy, więc zabrałam go z łóżka, odblokowałam i zobaczyłam pełno wiadomości i nieodebranych połączeń, których jednak w tej chwili nie miałam czasu przeglądać, bo właśnie Claire zarządziła, że wychodzimy .
Zeszliśmy wszyscy z psem w komplecie na dół, wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy przemierzać ulice Londynu, jak się domyśliłam w kierunku przedmieścia tego pięknego miasta . Oczywiście podczas jazdy nie obyło się bez głupich docinek młodego i wiecznych pytać Chloe . Bliźniaki jak zwykle były grzeczne, a pies niewzruszony . Ma się rozumieć Harry też z nami jechał – prowadził samochód i całą drogę konwersował z Claire .
Wreszcie stanęliśmy przed dużym, pięknym domem z gankiem, otoczonym wielkim zielonym ogrodem, w którym siedziało dwoje starszych ludzi, którzy kiedy tylko usłyszeli nadjeżdżający samochód wstali i zaczęli iść w naszym kierunku ...

sobota, 4 maja 2013

. liebster award .

Zostałam nominowana przez  http://just-one-reason.blogspot.com

O co w tym chodzi? 
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za " Dobrze Wykonaną Robotę ". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby,
która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 blogów ( informujesz ich o tym ) i zadajesz im 11 pytań.
Nie wolno nominować bloga , który Ciebie nominował.

Pytania :
1. Co nakłoniło Cię do pisania opowiadania?
To nie jest moje pierwsze opowiadanie zamieszczone w Internecie, ale poprzednimi nie będę się chwalić ... :P Ogółem lubię pisać, mimo że nie jestem w tym świetna ... xD

2. Ile masz lat?
Kobiet o wiek się nie pyta ... :P Kiedyś napiszę w opowiadaniu, więc jeśli ktoś jest zainteresowany, to polecam śledzić ... xD

3. Jak poznałaś zespół One Direction?
A kiedyś sobie w 2O1O  roku oglądałam X-Factor UK i tak jakoś dziwnym trafem oni tam sie pojawili ... ;))

4. Wolisz czytać, czy pisać opowiadania?
Czytać ... xD

5. Jaki jest Twój ulubiony kolor?
Różowy, ale to chyba widać ... :P

6. Jakie imię żeńskie podoba Ci się najbardziej?
Julia ... :))

7. Co lubisz najbardziej robić w wolnym czasie?
Hmm ... wiele rzeczy ... xD Słuchać muzyki, grać na gitarze, czytać książki, jeździć na rolkach, spotykać się z ludźmi ... etc

8. Masz jakieś zwierzątko/a? Jakie?
Niestety obecnie nie, ale w planach tak ... :D

9. Jakiej muzyki najczęściej słuchasz?
Wszystkiego, co wpadnie w ucho, ale głównie reggae ... :))

10. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
Ołł ... nie wiem w sumie, lubię wiele piosenek i nie potrafię wybrać... :P

11. Jak nazwałabyś swojego syna?
Jakub ... :D

Moje pytania :
1. Osoba, która najbardziej Cię inspiruje ?
2. Trzy najważniejsze rzeczy, za które cenisz ludzi ?
3. Czy przeżyłaś/przeżyłeś już swoją pierwszą miłość ?
4. Jakie miejsce na Ziemi chciałabyś/chciałbyś odwiedzić ?
5. Z kim chciałabyś/chciałbyś się spotkać ?
6. Gdybyś miała/miał okazję spotkać Śmierć i zadać jej jedno pytanie, jak by ono brzmiało ?
7. Jakie zwierzę chciałabyś/chciałbyś mieć w domu ?
8. Gdybyś mogła/mógł sporządzić jeden magiczny eliksir, jakie miałby działanie ?
9. Jedna ' rzecz ', która wg Ciebie powinna zniknąć ze świata ?
10. Czego najbardziej brakuje Ci w tej chwili ?
11. Co wg Ciebie nadaje życiu wartości ?


Blogi, które nominuję :
http://miloscmagiaprzeznaczenie.blogspot.com/
http://battle-of-destiny.blogspot.com/
http://beyourselfhoney.blogspot.com/
http://babybeminetonightminetonight.blogspot.com/
http://wecouldgooutanydayanynight.blogspot.com/
http://life-are-moments.blogspot.com/
http://topazowespojrzenie.blogspot.com/
http://thirdtimelucky-story.blogspot.com/
http://opowiadania-klamatynka.blogspot.com/ 
http://you-need-to-experience.blogspot.com/
http://newlifeof1d.blogspot.com/


Ta nominacja to dla mnie szok ... :O
Dziękuję z całego serca ... :***

czwartek, 11 kwietnia 2013

. rozdział 11 .

W końcu się zdecydowałam :
- Wiesz, jest już taka pora, że chyba powinno mnie tu nie być – wraz z tymi słowami podniosłam się z kanapy kierując w stronę wyjścia, jednak Niall niemalże od razu złapał mnie za rękę, na co zamarłam i niepewnie, powoli się odwróciłam .
- Chyba nie masz zamiaru zostawić mnie z tym samego ? - spojrzał na mnie przenikliwie zerkając kątem oka na większą część pizzy, która została na stole .
- W zasadzie to … - spojrzałam na chłopaka i widząc jego maślany wzrok serce mi zmiękło – No dobrze, ale zjemy i idę – powiedziałam, sama w to nie wierząc, po czym z powrotem usiadałam obok na kanapie .
Zdecydowanie mam za miękkie serce . Ale co ja mogę na to poradzić, że mam słabość do każdego, kto mnie o coś prosi i to jeszcze w taki sposób .
Tego wieczoru, a raczej nocy kolejny raz nie wiedziałam co powiedzieć, więc wzięłam w rękę kawałek pizzy od razu odgryzając kęsa, a w miedzy czasie stwierdzając, że mam ochotę na colę, której tak właściwie pić nie powinnam, bo mój żołądek nie toleruje gazowanych napoi, nalałam sobie płynu do szklanki i wielkim łykiem popiłam pizzę, którą właśnie połknęłam .
Siłą woli chciałam, aby mój wzrok był wlepiony w ekran telewizora, ale tak na dobrą sprawę gałki oczne cały czas obracały się w kierunku Nialla, który hipnotycznym spojrzeniem patrzał na film, a usta miał wypełnione po brzegi pizzą . Powoli wszystkie kawałki zniknęły, a my siedzieliśmy w milczeniu . Kiedy całość została już skonsumowana, a ja dopijałam swoją colę chłopak oparł się wygodnie na kanapie i z błogim uśmiechem zamknął na chwilę oczy, co chyba oznaczało, że jest szczęśliwy z tego powodu, że nażarł się jak świnia . Już miałam się (nie ukrywając kolejny raz) zbierać, kiedy nagle Niall jakby się ocknął :
- Powiedz mi, co ty tu tak właściwie robisz – zaskoczona tym pytaniem o mało nie upuściłam szklanki, którą jeszcze trzymałam w dłoni i spojrzałam na niego wytrzeszczając oczy .
- Generalnie to wydaje mi się, że mnie zaprosiłeś ? - powiedziałam lekko ironicznym tonem, patrząc na niego jak na idiotę, nie wiedząc jeszcze, o co tak właściwie mu chodzi .
- Ale nie ! - zaczynając to zdanie wybuchnął śmiechem – Chodzi mi bardziej o to, co robisz tu, w Londynie ? - spojrzał na mnie uważnie .
- Wydaje mi się, że już ci wspominałam, wyświadczam przysługę przyjaciółce, bawiąc się w niańkę – teatralnie wywróciłam oczami, opierając głowę o brzeg kanapy i głośno wzdychając . Było już naprawdę dość późno, trochę po 1:OO i nie miałam ochoty ani siły na takie rozmowy, tym bardziej, że tak na dobrą sprawę Niall był dla mnie obcą osobą, nie musiałam mu się przecież zwierzać … Chłopak chyba to wyczuł, bo gwałtownie podniósł się z kanapy i stwierdzając, że trochę posprząta zabrał za jednym zamachem pudełko po pizzy i szklanki udając się w stronę kuchni .
Muszę stwierdzić, że trzeba być idiotą, żeby o tej porze zabierać się za porządki, ale skoro tak bardzo chce .
Kiedy tylko wyszedł znowu wygodnie ułożyłam głowę na brzegu oparcia kanapy i zamknęłam oczy, żeby się wyciszyć i nie zwracać uwagi na dźwięki i migający obraz wydobywający się z okolic telewizora . Nie ukrywam, że moje zdziwienie było ogromne, kiedy je otworzyłam i okazało się, że minęło ładnych parę godzin, a moje położenie w czasoprzestrzeni nieco się zmieniło ...

sobota, 23 lutego 2013

. przeprosiny .

Dla wszystkich, którzy tu zaglądają przepraszam, że tyle czasu nie piszę, ale od dłuższego czasu jestem chora i nie mogę się zebrać w sobie, aby coś sklecić ... :(
Do tego dochodzi jeszcze brak czasu ...
Ale na pewno w najbliższym czasie napiszę, co mam napisać ... ; )
Pozdrawiam ... !