Byłam bardzo ciekawa, kto przyszedł,
ale zarazem jakoś tak miałam lekkiego stracha przed tym, kogo
zobaczę w drzwiach, więc oparłam się na kanapie, wzięłam kawę
do ręki i starałam się nie patrzeć w tamtą stronę . Kiedy tylko
drzwi się otworzyły zrobił się rumor, a do pokoju weszło
czterech chłopaków . Jak się pewnie domyślacie byli to Zayn,
Harry, Louis i Liam :
- O widzę piękna, ciemnowłosa, niebieskooka, nowa polska koleżanka Niallera – ten ostatni wyraźnie zwrócił się do mnie, nie powiem z wielką uprzejmością i promiennym uśmiechem, a ja z wrażenia prawie udławiłam się kawą, więc na wszelki wypadek odłożyłam ją z powrotem na stolik .
- O widzę piękna, ciemnowłosa, niebieskooka, nowa polska koleżanka Niallera – ten ostatni wyraźnie zwrócił się do mnie, nie powiem z wielką uprzejmością i promiennym uśmiechem, a ja z wrażenia prawie udławiłam się kawą, więc na wszelki wypadek odłożyłam ją z powrotem na stolik .
- No wszystko się zgadza, tylko nie
piękna – zaśmiałam się nieco zakłopotana, nie lubię kiedy
ktoś tak do mnie mówi …
Od razu rozsiadli się na kanapie, robiąc wieli ścisk, włączyli telewizor, wyciągnęli picie, jedzenie, zaczęli rozmawiać między sobą i zrobiło się jak w szkole podstawowej na przerwie obiadowej . W sumie to czułam się, jakby mnie włożyli do jakiejś klatki z małpami i kazali mi się wtopić w tłum . Szczerze powiedziawszy miałam w pewnej chwili ochotę niepostrzeżenie wyjść, tak typowo po angielsku, ale nagle Harry poszedł rozmawiać przez telefon, Zayn z Liamem udali się w stronę kuchni do Nialla i zostałam sama z Louisem . Jedynym plusem tego wszystkiego było to, że na kanapie zrobił się luz i wreszcie znowu mogłam swobodnie oddychać .
- I widzisz koledzy zostawili cię samego z wiedźmą – powiedziałam do niego uśmiechając się, w sumie nawet nie wiem dlaczego takie zdanie przyszło mi na myśl i dalej wypłynęło z moich ust .
- Widzę jestem Louis – powiedział do mnie uśmiechając się od ucha do ucha i podając mi ręką, a ja bez wahania odwzajemniłam gest .
- Wiem . To znaczy … – potrząsnęłam głową uśmiechając się i orientując, że to nie było zbyt grzeczne – Meg, miło mi – uśmiechnęłam się do niego i zamilkłam .
- A jednak Nialler miał rację mówiąc, że jesteś … Zaraz jak on to nazwał – w tym momencie zrobił taką śmieszną minę udając, że ciężko jest mu sobie przypomnieć – Zadziorna – znowu tak szeroko się uśmiechnął patrząc na mnie .
- Co ? - spojrzałam na niego z niedowierzaniem – Przez niego pies mi uciekł !
- A ty o mało go nie zabiłaś – w tym momencie zrobił się poważny, co mnie trochę przeraziło .
- To nie ja bym go zabiła, tylko pies, poza tym nie moja wina, że buja w obłokach – wzruszyłam ramionami, udając że w ogóle mnie to nie obchodzi, wtedy Louis spojrzał na mnie i widząc moją powagę i oburzenie wybuchnął śmiechem, który z sekundy na sekundę coraz mniej kontrolował, a to spowodowało, że sama zaczęłam się śmiać .
Słysząc nasz śmiech od razu zleciała się cała reszta osób obecnych w mieszkaniu, stanęli przed nami i patrzeli na nas, jak na ludzi z zakładu zamkniętego, pytając przy tym nas i między sobą o co chodzi, ale ani ja, ani Lou nie potrafiliśmy wydusić z siebie ani słowa, bo jego śmiech rozśmieszał mnie, a mój śmiech rozśmieszał jego i nie mogliśmy się opanować .
Od razu rozsiadli się na kanapie, robiąc wieli ścisk, włączyli telewizor, wyciągnęli picie, jedzenie, zaczęli rozmawiać między sobą i zrobiło się jak w szkole podstawowej na przerwie obiadowej . W sumie to czułam się, jakby mnie włożyli do jakiejś klatki z małpami i kazali mi się wtopić w tłum . Szczerze powiedziawszy miałam w pewnej chwili ochotę niepostrzeżenie wyjść, tak typowo po angielsku, ale nagle Harry poszedł rozmawiać przez telefon, Zayn z Liamem udali się w stronę kuchni do Nialla i zostałam sama z Louisem . Jedynym plusem tego wszystkiego było to, że na kanapie zrobił się luz i wreszcie znowu mogłam swobodnie oddychać .
- I widzisz koledzy zostawili cię samego z wiedźmą – powiedziałam do niego uśmiechając się, w sumie nawet nie wiem dlaczego takie zdanie przyszło mi na myśl i dalej wypłynęło z moich ust .
- Widzę jestem Louis – powiedział do mnie uśmiechając się od ucha do ucha i podając mi ręką, a ja bez wahania odwzajemniłam gest .
- Wiem . To znaczy … – potrząsnęłam głową uśmiechając się i orientując, że to nie było zbyt grzeczne – Meg, miło mi – uśmiechnęłam się do niego i zamilkłam .
- A jednak Nialler miał rację mówiąc, że jesteś … Zaraz jak on to nazwał – w tym momencie zrobił taką śmieszną minę udając, że ciężko jest mu sobie przypomnieć – Zadziorna – znowu tak szeroko się uśmiechnął patrząc na mnie .
- Co ? - spojrzałam na niego z niedowierzaniem – Przez niego pies mi uciekł !
- A ty o mało go nie zabiłaś – w tym momencie zrobił się poważny, co mnie trochę przeraziło .
- To nie ja bym go zabiła, tylko pies, poza tym nie moja wina, że buja w obłokach – wzruszyłam ramionami, udając że w ogóle mnie to nie obchodzi, wtedy Louis spojrzał na mnie i widząc moją powagę i oburzenie wybuchnął śmiechem, który z sekundy na sekundę coraz mniej kontrolował, a to spowodowało, że sama zaczęłam się śmiać .
Słysząc nasz śmiech od razu zleciała się cała reszta osób obecnych w mieszkaniu, stanęli przed nami i patrzeli na nas, jak na ludzi z zakładu zamkniętego, pytając przy tym nas i między sobą o co chodzi, ale ani ja, ani Lou nie potrafiliśmy wydusić z siebie ani słowa, bo jego śmiech rozśmieszał mnie, a mój śmiech rozśmieszał jego i nie mogliśmy się opanować .
- Stary nie chcę cię martwić, ale on
sprzątnął ci sprzed nosa laskę – na te słowa Zayna do Nialla
obydwoje momentalnie się uspokoiliśmy i spojrzeliśmy najpierw na
Zayna, później na siebie i znowu zaczęliśmy się śmiać . Prawdę
mówiąc już brzuch mnie z tego bolał, ale nie potrafiłam się
ogarnąć . Tak, śmialiśmy się jeszcze dłuższą chwilę, aż w
końcu zebraliśmy się w sobie i uspokoiliśmy, a oni dalej nad nami
stali i się gapili .
- To, że Lou jest nienormalny
wiedzieliśmy, ale że taka cicha, spokojna i nieśmiała dziewczyna
– Harry spojrzał na mnie kiwając głową i udając przy tym
niedowierzanie .
- A widzisz, jak pozory mylą – zaśmiałam się, ale tym razem tak normalnie, bez fajerwerków .
- Tyle, że to on tak mówił – spojrzał na Nialla, jak na idiotę, potem spojrzał na chłopaków i na końcu na mnie .
- Tyle, że skąd on ma wiedzieć, skoro zamienił ze mną raptem trzy zdania ? - po tych moich słowach, Harry kolejny raz spojrzał na Nialla jak na idiotę .
- No tak, to w sumie do niego podobne – powiedział to w taki sposób, jakby jeszcze sam rozważał to w głowie – Nie ważne – wzruszył ramionami i walnął się na kanapę, za nim jego koledzy, a co za tym idzie znowu było jak w zoo i znowu brak tlenu, więc wstałam i udałam się do kuchni . Zauważyłam, jak zerkają na mnie, kiedy wychodzę i jak Niall odprowadza mnie wzrokiem . Jednak kiedy stanęłam w drzwiach kuchni zdołałam tylko wytrzeszczyć oczy i głośno przełknąć ślinę z przerażenia, a z pokoju usłyszałam ' Ej, co jest ? ' .
- A widzisz, jak pozory mylą – zaśmiałam się, ale tym razem tak normalnie, bez fajerwerków .
- Tyle, że to on tak mówił – spojrzał na Nialla, jak na idiotę, potem spojrzał na chłopaków i na końcu na mnie .
- Tyle, że skąd on ma wiedzieć, skoro zamienił ze mną raptem trzy zdania ? - po tych moich słowach, Harry kolejny raz spojrzał na Nialla jak na idiotę .
- No tak, to w sumie do niego podobne – powiedział to w taki sposób, jakby jeszcze sam rozważał to w głowie – Nie ważne – wzruszył ramionami i walnął się na kanapę, za nim jego koledzy, a co za tym idzie znowu było jak w zoo i znowu brak tlenu, więc wstałam i udałam się do kuchni . Zauważyłam, jak zerkają na mnie, kiedy wychodzę i jak Niall odprowadza mnie wzrokiem . Jednak kiedy stanęłam w drzwiach kuchni zdołałam tylko wytrzeszczyć oczy i głośno przełknąć ślinę z przerażenia, a z pokoju usłyszałam ' Ej, co jest ? ' .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz