Matko Boska jest początek czerwca, a
ja wstaję o 5:00 rano tylko i wyłącznie dlatego, bo mamusia nie
daje mi dłużej pospać … Kurcze rozumiem, że gdybym miała 12
lat to mogę być nie odpowiedzialna, ale mam 21, więc chyba
rozumiem, iż muszę wstać na tyle wcześnie, aby zdążyć .
W zasadzie wszystko co mam zamiar ze
sobą zabrać (a jest tego serio dużo, aż sama nie wierzę) mam już
spakowane . Teraz tylko pozostaje pożegnać się z mamą i wujkiem,
bo zaraz schodzę na dół, żeby mama Karoliny mogła mnie przy
okazji zabrać na lotnisko .
Jeszcze tylko ostatni raz rozejrzę się
dookoła, żeby przypadkiem czegoś nie zapomnieć, bo poczta z
polski za granicę droga .
Widać mama Karoliny jest dzisiaj
szczęśliwa, że wraca, bo pierwszy raz od dłuższego czasu widzę
ją uśmiechniętą, a to kolejny argument przemawiający za tym, że
dobrze robię .
Od kiedy wsiadłyśmy do samochodu cały
czas się uśmiecha, a co dopiero będzie na lotnisku .
Nie lubię lotnisk … w zasadzie nie
lubię tego niecodziennego gwaru i hałasu, marzę tylko o tym, żeby
oczekiwany samolot już wylądował, a ja odleciała .
Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany
przez nas moment i zobaczyłyśmy Karo idącą w naszą stronę .
Wprawdzie była uśmiechnięta, ale w jej oczach było widać smutek,
przynajmniej ja widziałam … Od razu ją przytuliłam i zapytałam
jak się trzyma, stwierdziła że jakoś, więc nie pytałam dalej .
Przywitała się z mamą, ale tak na dobrą sprawę nie mogłyśmy
dłużej pogadać bo samolot, którym przyleciała miał opóźnienie,
a ja żeby było śmieszniej leciałam tym samym z powrotem za nią .
Oczywiście odprawę i te sprawy już przeszłam, więc znowu się
pożegnałyśmy i pobiegłam, żeby przypadkiem jak to do mnie
podobne się nie spóźnić .
Rzecz jasna w samolocie nie przywitał
mnie Harry, bo siedział za sterem, ale za to miałam przyjemność
ogarnąć wszystko z całkiem miłą stewardessą, która jak się
okazało wiedziała doskonale kim jestem i co ze mną zrobić .
Powiem szczerze miło się opowiada,
ale jeszcze milej się śpi, więc skoro pilot robi swoje, to ja
udaję się w krainę marzeń ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz