czwartek, 3 stycznia 2013

. rozdział 1O .

Nie wiem jak on to zrobił, ale w momencie z wielkim hukiem był na ziemi wypuszczając z rąk telefon, który upadając rozłożył się na części pierwsze .
- Jezu żyjesz ?! - podbiegłam do niego jak poparzona modląc się żeby z tym szczęściem coś mu się tylko nie stało …
- Jasne … – wymamrotał trzymając się za głowę .
- Co za kretyn – widać Harry był bardzo rozbawiony całą to sytuacją, gdyż nie potrafił się pohamować i nie powstrzymał śmiechu .
- Sam jesteś kretyn – syknął na niego Zayn i powoli zaczął zbierać się z ziemi, a ja na wszelki wypadek podałam mu rękę – Dzięki – powiedział przyjaźnie, więc śmiem twierdzić, że nawet się do mnie uśmiechnął, chociaż nie widziałam, bo nadal było ciemno, co już powoli zaczynało mnie irytować .
- Dobrze dzieci – powiedziałam do wszystkich głośno i stanowczo – Do pokoju i siadać na kanapie, a ja wszystko załatwię .
Nawet nie wyobrażacie sobie, jak wszyscy grzecznie wykonali polecenie i z jakimi minami oglądali, kiedy w przeciągu kilku sekund stanęłam na krzesło, włączyłam prąd i ponownie weszłam do pokoju :
- A teraz puśćcie sobie jakąś bajeczkę i dajcie mi 15 minut – mówiąc jednocześnie włączyłam telewizor nastawiając jakiś kanał z bajkami, a chłopcy patrzeli na mnie z lekkim przerażeniem, jednak nie zwracając uwagi wyszłam do pokoju przy okazji dzwoniąc .
Wchodząc do kuchni zbierając po drodze części telefonu zaczęłam od ogarnięcia tak z grubsza bałaganu i wyrzucenia spalonego czajnika . Ponieważ nie było innej opcji wodę na herbatę postawiłam do garnka, a w międzyczasie znalazłam w szafce jakieś chipsy, które zaniosłam do pokoju, żeby zatkać chociaż na chwilę usta chłopakom, bo w tym szumie który robili w ogóle nie dało się skupić … W gruncie rzeczy woda gotowała się dosyć długo, ale z jej ilości udało mi się napełnić dwa dzbanki – jeden z herbatą, drugi z kawą . Oczywiście zaniosłam na stół jeszcze mleko, cukier i inne takie duperele wliczając w to wszystko poskładany przeze mnie telefon . Wiem, jestem za dobra, ale co zrobić .
Już miałam sobie usiąść, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, a wszyscy spojrzeli w ich kierunku.
- To do mnie ! - krzyknęłam i w jednej chwili byłam pod drzwiami otwierając dostawcy pizzy, płacąc i przynosząc jedzenie do pokoju – Smacznego – powiedziałam z uśmiechem kładąc pizze na stole i kolejny raz poczułam się jak kosmitka, bo właśnie tak wszyscy na mnie patrzeli – Jakiś problem ? - zmierzyłam wszystkich wzrokiem .
- W zasadzie to nie … - powiedział Lou zaczynając się uśmiechać, spoglądając najpierw na mnie, później na pizzę .
- Chcecie to mogę sama zjeść – uniosłam brwi śmiejąc się z ich min .
- Nie, nie ! - krzyknęli niemalże chórem i rzucili się na pizzę, jakby jedli ją pierwszy raz w życiu, gorzej niż sępy na padlinę .
Generalnie to udało mi się zjeść dwa kawałki, na więcej się nie załapałam, gdyż stwierdziłam, że nie będę walczyć o jedzenie . Później oczywiście zaczęła się gadka o alkoholu, kto by czego nie wypił, ale guzik z tego wyszło, bo prawie do każdego chłopaka poczynając od Liama zaczęły się telefony gdzie jest i kiedy wróci, a w rezultacie wszyscy się ulotnili i przed 2:OO został tylko Zayn, ja i Niall rzecz jasna . Tyle, że ten ostatni stwierdził, że musi coś zjeść i zniknął w kuchni, a że nie chciało mi się wstawać zostałam z Zaynem w pokoju .
- A ty nie idziesz do domu ? - spytałam niepewnie, bo z obserwacji wydawało mi się, że jest raczej skryty, a nawet nieśmiały .
- Nie mam po co – wzruszył ramionami biorąc pilota do ręki, zaczynając skakać po kanałach .
- Ale to co … nie czeka nikt na ciebie, rodzina, dziewczyna ?
- Wyjechali, a dziewczyny nie mam … - powiedział od niechcenia .
- Co ?! - odruchowo z oburzeniem i zdziwieniem krzyknęłam, a on spojrzał na mnie jak na wariatkę – Przepraszam … - w sumie nie wiedziałam co mam dalej mówić, więc wolałam się już w ogóle nie odzywać, co poskutkowało niezręczną ciszą, w międzyczasie której wszedł Niall z frytkami i szerokim uśmiechem na twarzy .
- No nie znowu jeść – westchnęłam głęboko robiąc wielkie oczy .
- To ja już pójdę – Zayn nic nie wyjaśniając wstał i wyszedł, a Niall nawet go nie zatrzymał, tylko tak po prostu pozwolił mu strzelić focha .
- Co ty mu zrobiłaś ? - spojrzał na mnie uśmiechnięty, jakby w ogóle nie przejęty jego zachowaniem , a ja nie wiedziałam co powiedzieć .
- Wydaje mi się … że w zasadzie nic – spojrzałam na niego niepewnie .
- Trudno przejdzie mu – powiedział, jakby w ogóle go to nie interesowało, usiadł obok na kanapie i włączył film, a ja siedziałam i nie wiedziałam, co mam w tym momencie zrobić ...

2 komentarze:

  1. Uważam, że masz talent do pisania :D Bardzo podoba mi się twój blog :)
    Jak masz chwilę czasu to zapraszam do mnie http://wecouldgooutanydayanynight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam już prawie miesiąc i to z wielką niecierpliwością na kolejny rozdział ... <3333

    OdpowiedzUsuń