wtorek, 14 maja 2013

. rozdział 13 .

Całą można powiedzieć rodziną wysiedliśmy z samochodu, ja odruchowo złapałam bliźniaków z obydwu stron za ręce i powoli ruszyliśmy w stronę ganku . Muszę powiedzieć, że owi starsi ludzie byli bardzo eleganccy, a pani, która powitała nas przed domem trzymała na ręku kota, dodatkowo jeszcze dwa kręciły się wokół niej . Jak się później okazało jest ich miłośniczką, więc w środku były wszędzie, a ich imion i ras nawet nie pamiętam . Jeśli chodzi o dziadka to można było gołym okiem zauważyć, co jak później okazało się prawdą, że jest myśliwym – wszędzie na ścianach jakieś trofea – to poroże, to głowa jelenia, to wypchany bażant, to skóra z dzika ...
Generalnie nie ma sensu opisywać całej ceremonii posiłku . Zostałam powitana jakbym należała do rodziny, jedliśmy zwyczajny brytyjski obiad, koty kręciły się wokół . W sumie nie obyło się bez wywiadu ze mną, ale nie zaliczam go do nieprzyjemnych . Stwierdziłam, że nie będę kłamać, więc powiedziałam wszystko dokładnie tak jak jest . No może z wyjątkiem kwestii Karoliny i tego, dlaczego się tu zjawiłam zamiast niej, bo o tym byli doskonale poinformowani .
Oczywiście wypytywali, dlaczego przerwałam studia, co mam teraz zamiar robić, kiedy wracam i takie tam inne, na wszystko odpowiedziałam zgodnie z prawdą i bez przejęcia, gdyż czułam się bardzo swobodnie . Pierwszy raz też ku mojemu zdziwieniu dzieciaki uważnie mnie słuchały nie przerywając, z czego wnioskuję, że musiały być tym żywo zainteresowane .
Przyznam, że ten czas bardzo szybko minął i ani wszyscy się nie obejrzeli, a już pora była wracać . Kolejny raz nie będę opisywać całej procedury tego jakże ceremonialnego wydarzenia, bo nie ma to najmniejszego sensu, w drodze powrotnej w zasadzie nic się nie działo, bo wszystkie dzieci zmógł sen, gdyż nie była to już wczesna pora, więc brak było rozmów, żeby im nie przeszkadzać .
Kiedy wreszcie znaleźliśmy się z powrotem w mieszkaniu dzieciaki zaczęły zbierać się do spania, więc ja zorientowałam się, czy nie jestem do czegoś potrzebna i jak przewidywałam nikt nic ode mnie nie chciał, więc wzięłam psa i tak jak byłam ubrana wkładając słuchawki do uszu wyszłam z nim na spacer, chociaż wcale nie trzeba było go wyprowadzać, ale nie chciałam iść sama . Nie ukrywam miałam jakiś melancholijny wieczór, więc wsiadłam do windy i spokojnie czekałam, aż zawiezie mnie na dół, żebym mogła wyjść z budynku . Kiedy wreszcie drzwi windy rozsunęły się poczułam lekki powiew wieczornego wiatru, bo o dziwo drzwi klatki były otwarte . Ruszyłam w ich stronę, kiedy nagle dostałam wiadomość sms, więc chcąc ją odczytać wyciągnęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na ekran, jednocześnie wychodząc z klatki . Wszystko byłoby pięknie i spoko, tylko zanim zdążyłam podnieść głowę ktoś na mnie wpadł i się potknęłam przy okazji gubiąc (znowu) psa i przeklinając pod nosem w iście polskim stylu . Jakby tego było mało osoba, która na mnie wpadła stała nade mną i gapiła się jak sroka w gnat, więc podniosłam głowę i co ?
- Ja pierdolę Niall … - mruknęłam bardziej pod nosem, co chłopak usłyszał i zaczął się śmiać – Bawi cię to ?! - spojrzałam na niego lekko poirytowana .
- Nie, ale chyba jesteśmy sobie przeznaczeni - rozbawiony podał mi rękę, z czego skorzystałam, aby się podnieść .
- Miło … - kolejny raz mruknęłam nie patrząc nawet kolejny raz na niego, ponieważ jakoś nie miałam nastroju na żarty po tym, co przed chwilą przeczytałam na telefonie, a jakby szczęścia było mało to Bobby wrócił prowadzony nie przez nikogo innego, jak Anabel …
- No nie teraz to dopiero jest miło – Niall spojrzał na kobietę, później na mnie i zaczął się śmiać . Niestety mina mu zrzedła, kiedy zobaczył wzrok naszej kochanej sąsiadki …
- No to mamy przekichane – patrząc na kobietę wzruszyłam teatralnie ramionami cmokając przy tym i czekając na dalszy bieg wydarzeń ...

3 komentarze:

  1. Świetny, naturalnie jak zwykle, ale nic takiego się nie działo. ;c Tylko to spotkanie z Niall'em, ale czekam na ciąg dalszy. :D Całkiem szybko dodałaś rozdział, co bardzo mnie cieszy, ale chyba jakiś taki krótki, co? ;c No nic, czekam niecierpliwie na kolejny i weny życzę. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie ta część miała być albo w poprzednim albo w następnym, ale w końcu zrobiłam z niej osobna i wyszło tak krócej ... xD
      Ale następna obiecuję, będzie dłuższa ... ;))

      Usuń
  2. [spam]
    Cześć! Chciałam zaprosić cię na nowy rozdział z perspektywy Bruna, który pojawił się niedawno. Jeśli zajrzysz i przeczytasz to miło nam będzie jeśli skomentujesz, gdyż daje nam to motywację do dalszego pisania. A jeśli jeszcze nie obserwujesz naszego bloga to również możesz to zrobić. Zachęcamy również do zadawania pytań nam jak również bohaterom opowiadania.
    http://life-are-moments.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Allie ♥

    OdpowiedzUsuń