Całą można powiedzieć rodziną
wysiedliśmy z samochodu, ja odruchowo złapałam bliźniaków z
obydwu stron za ręce i powoli ruszyliśmy w stronę ganku . Muszę
powiedzieć, że owi starsi ludzie byli bardzo eleganccy, a pani,
która powitała nas przed domem trzymała na ręku kota, dodatkowo
jeszcze dwa kręciły się wokół niej . Jak się później okazało
jest ich miłośniczką, więc w środku były wszędzie, a ich imion
i ras nawet nie pamiętam . Jeśli chodzi o dziadka to można było
gołym okiem zauważyć, co jak później okazało się prawdą, że
jest myśliwym – wszędzie na ścianach jakieś trofea – to
poroże, to głowa jelenia, to wypchany bażant, to skóra z dzika
...
Generalnie nie ma sensu opisywać całej
ceremonii posiłku . Zostałam powitana jakbym należała do rodziny,
jedliśmy zwyczajny brytyjski obiad, koty kręciły się wokół . W
sumie nie obyło się bez wywiadu ze mną, ale nie zaliczam go do
nieprzyjemnych . Stwierdziłam, że nie będę kłamać, więc
powiedziałam wszystko dokładnie tak jak jest . No może z wyjątkiem
kwestii Karoliny i tego, dlaczego się tu zjawiłam zamiast niej, bo
o tym byli doskonale poinformowani .
Oczywiście wypytywali, dlaczego
przerwałam studia, co mam teraz zamiar robić, kiedy wracam i takie
tam inne, na wszystko odpowiedziałam zgodnie z prawdą i bez
przejęcia, gdyż czułam się bardzo swobodnie . Pierwszy raz też
ku mojemu zdziwieniu dzieciaki uważnie mnie słuchały nie
przerywając, z czego wnioskuję, że musiały być tym żywo
zainteresowane .
Przyznam, że ten czas bardzo szybko
minął i ani wszyscy się nie obejrzeli, a już pora była wracać .
Kolejny raz nie będę opisywać całej procedury tego jakże
ceremonialnego wydarzenia, bo nie ma to najmniejszego sensu, w drodze
powrotnej w zasadzie nic się nie działo, bo wszystkie dzieci zmógł
sen, gdyż nie była to już wczesna pora, więc brak było rozmów,
żeby im nie przeszkadzać .
Kiedy wreszcie znaleźliśmy się z
powrotem w mieszkaniu dzieciaki zaczęły zbierać się do spania,
więc ja zorientowałam się, czy nie jestem do czegoś potrzebna i
jak przewidywałam nikt nic ode mnie nie chciał, więc wzięłam psa
i tak jak byłam ubrana wkładając słuchawki do uszu wyszłam z nim
na spacer, chociaż wcale nie trzeba było go wyprowadzać, ale nie
chciałam iść sama . Nie ukrywam miałam jakiś melancholijny
wieczór, więc wsiadłam do windy i spokojnie czekałam, aż
zawiezie mnie na dół, żebym mogła wyjść z budynku . Kiedy
wreszcie drzwi windy rozsunęły się poczułam lekki powiew
wieczornego wiatru, bo o dziwo drzwi klatki były otwarte . Ruszyłam
w ich stronę, kiedy nagle dostałam wiadomość sms, więc chcąc ją
odczytać wyciągnęłam z kieszeni telefon i spojrzałam na ekran,
jednocześnie wychodząc z klatki . Wszystko byłoby pięknie i
spoko, tylko zanim zdążyłam podnieść głowę ktoś na mnie wpadł
i się potknęłam przy okazji gubiąc (znowu) psa i przeklinając
pod nosem w iście polskim stylu . Jakby tego było mało osoba,
która na mnie wpadła stała nade mną i gapiła się jak sroka w
gnat, więc podniosłam głowę i co ?
- Ja pierdolę Niall … - mruknęłam
bardziej pod nosem, co chłopak usłyszał i zaczął się śmiać –
Bawi cię to ?! - spojrzałam na niego lekko poirytowana .
- Nie, ale chyba jesteśmy sobie
przeznaczeni - rozbawiony podał mi rękę, z czego skorzystałam,
aby się podnieść .
- Miło … - kolejny raz mruknęłam nie patrząc nawet kolejny raz na niego, ponieważ jakoś nie miałam nastroju na żarty po tym, co przed chwilą przeczytałam na telefonie, a jakby szczęścia było mało to Bobby wrócił prowadzony nie przez nikogo innego, jak Anabel …
- No nie teraz to dopiero jest miło – Niall spojrzał na kobietę, później na mnie i zaczął się śmiać . Niestety mina mu zrzedła, kiedy zobaczył wzrok naszej kochanej sąsiadki …
- Miło … - kolejny raz mruknęłam nie patrząc nawet kolejny raz na niego, ponieważ jakoś nie miałam nastroju na żarty po tym, co przed chwilą przeczytałam na telefonie, a jakby szczęścia było mało to Bobby wrócił prowadzony nie przez nikogo innego, jak Anabel …
- No nie teraz to dopiero jest miło – Niall spojrzał na kobietę, później na mnie i zaczął się śmiać . Niestety mina mu zrzedła, kiedy zobaczył wzrok naszej kochanej sąsiadki …
- No to mamy przekichane – patrząc
na kobietę wzruszyłam teatralnie ramionami cmokając przy tym i
czekając na dalszy bieg wydarzeń ...
Świetny, naturalnie jak zwykle, ale nic takiego się nie działo. ;c Tylko to spotkanie z Niall'em, ale czekam na ciąg dalszy. :D Całkiem szybko dodałaś rozdział, co bardzo mnie cieszy, ale chyba jakiś taki krótki, co? ;c No nic, czekam niecierpliwie na kolejny i weny życzę. ;*
OdpowiedzUsuńGeneralnie ta część miała być albo w poprzednim albo w następnym, ale w końcu zrobiłam z niej osobna i wyszło tak krócej ... xD
UsuńAle następna obiecuję, będzie dłuższa ... ;))
[spam]
OdpowiedzUsuńCześć! Chciałam zaprosić cię na nowy rozdział z perspektywy Bruna, który pojawił się niedawno. Jeśli zajrzysz i przeczytasz to miło nam będzie jeśli skomentujesz, gdyż daje nam to motywację do dalszego pisania. A jeśli jeszcze nie obserwujesz naszego bloga to również możesz to zrobić. Zachęcamy również do zadawania pytań nam jak również bohaterom opowiadania.
http://life-are-moments.blogspot.com/
Pozdrawiam, Allie ♥