Na wszelki wypadek zamknęłam jeszcze
raz oczy, przetarłam, po czym ponownie otworzyłam, ale niestety …
Nadal znajdowałam się na łóżku w pozycji półleżącej,
przytulona do Nialla . W sumie to nic dziwnego, bo zazwyczaj tak
kończę imprezy, ale zważając na sytuację ten przypadek lekko
odbiega od moich standardów …
Od razu wpadł mi do głowy pomysł, że
po prostu tak cichaczem, istnie po angielsku sobie wyjdę, więc
delikatnie wypuściłam chłopaka ze swoich objęć, najciszej jak
umiałam wstałam i już kierowałam się stronę drzwi, kiedy
usłyszałam za sobą zaspany głos :
- Już idziesz ? - no to wpadłam …
Momentalnie zatrzymałam się jak sparaliżowana i powoli zaczęłam
się odwracać .
- Bo wiesz … - zastanowiłam się, co by tu na szybko wymyślić, więc spojrzałam na zegarek – Już dziesiąta, dzieciaki na mnie czekają, ich rodzice mnie zabiją, że jeszcze mnie nie ma – mówiłam powoli i niepewnie .
- Bo wiesz … - zastanowiłam się, co by tu na szybko wymyślić, więc spojrzałam na zegarek – Już dziesiąta, dzieciaki na mnie czekają, ich rodzice mnie zabiją, że jeszcze mnie nie ma – mówiłam powoli i niepewnie .
- Ale jest niedziela, więc prawie
zawsze Hall'owie w komplecie są w domu – blondyn spojrzał na mnie
badawczo .
Fakt . Całkiem o tym zapomniałam i
nie wiedziałam, co mam w tym momencie odpowiedzieć, a już nie
miałam na tą chwilę w głowie żadnych wymówek, więc
powiedziałam prosto z mostu, jak najjaśniej potrafiłam :
- No dobra – wzięłam głęboki
oddech, robiąc przy tym kilka kroków w stronę chłopaka – To nie
to, że nie było miło, czy chcę uciec, tylko po prostu … - na
chwilę się zacięłam zastanawiając się, czy na pewno chcę
powiedzieć to, co zaraz powiem – Po prostu chodzi o to, że czuję
się niezręcznie będąc z tobą sam na sam w twoim mieszkaniu, tak
więc na razie, dziękuję, fajnie było, cześć – powiedziałam
na jednym wdechu, po czym obróciłam się i już szybszym krokiem
wyszłam zamykając za sobą drzwi, za którymi odetchnęłam z ulgą
i teatralnie patrząc w sufit osunęłam się po nich siadając na
wycieraczce . Szybko jednak wstałam, bo zorientowałam się, że
chłopak może za mna pójść, a co gorsza otworzyć drzwi, a wtedy
ja wyląduje na ziemi . Od razu udałam się w stronę drzwi z
numerem 123, za którymi obecnie mieszkam . Odruchowo pociągnęłam
za klamkę, drzwi były otwarte, więc weszłam jak gdyby nigdy nic
do środka, a na wejściu powitał mnie mój ukochany Olivier :
- No cześć, jak było ? - z iście łobuzerskim uśmiechem oparł się o ścianę, skrzyżował ręce i patrzył na mnie przenikliwie, jak to ma w zwyczaju .
- Normalnie – wzruszyłam ramionami przy okazji ściągając buty i kątem oka spoglądając w głąb mieszkania, żeby skontrolować sytuację .
- No cześć, jak było ? - z iście łobuzerskim uśmiechem oparł się o ścianę, skrzyżował ręce i patrzył na mnie przenikliwie, jak to ma w zwyczaju .
- Normalnie – wzruszyłam ramionami przy okazji ściągając buty i kątem oka spoglądając w głąb mieszkania, żeby skontrolować sytuację .
- Czyli powiadasz, że seks z gwiazdą
jest normalny ? - w tym momencie nie wytrzymałam, a najbardziej jego
chorego tonu .
- Weź się już zamknij debilu ! -
oczywiście oprócz podniesionego głosu nie potrafiłam się
powstrzymać, żeby nie szturchnąć młodego, na co on tylko się
zaśmiał, a ja nie zauważyłam, że Claire nas obserwuje … Wiem,
nie powinnam go tak traktować, jak … brata ? Tak, wtedy pierwszy
raz tak o nim pomyślałam, ale przecież jestem ich opiekunką i nie
takie powinny być nasze relacje . Podczas tej chwili moich rozkmin życiowych i jego wpatrzonego wzroku w moją zdenerwowaną osobę do
przedpokoju weszła Claire . No to teraz się zacznie – pomyślałam
w duchu .
- Dobra, dość już tego –
powiedziała stanowczym, ale przyjaznym tonem – Olivier idź się
ubierać – chłopak posłusznie wykonał polecenie, kobieta prawie
już odeszła z powrotem do kuchni, a ja uwierzyłam, że zapomniała
o moim zachowaniu względem syna, kiedy nagle odwróciła się w moją
stronę – A byłbym zapomniała … Na obiad jedziemy do moich
rodziców i też jesteś zaproszona, także masz jeszcze chwilę,
żeby się przygotować – odetchnęłam z ulgą .
Generalnie pojęcie chwili znaczyło
godzinę, więc miałam sporo czasu, żeby doprowadzić się do stanu
używalności . W sumie nie zajęło mi to dużo czasu . Wykąpałam
się, ubrałam z powrotem moje różowe rurki, a do tego czarną
bluzkę, żeby choć trochę było w tym wszystkim elegancji, chociaż
jak zauważyłam wszyscy raczej byli ubrani jak zwykle .
Przeciągnęłam jeszcze dodatkowo rzęsy moim ulubionym granatowym
tuszem, a usta pomadką i mogłam wychodzić . Przed wyjściem
oczywiście przypomniało mi się jeszcze, że posiadam takie
urządzenie, jak telefon komórkowy, więc zabrałam go z łóżka,
odblokowałam i zobaczyłam pełno wiadomości i nieodebranych
połączeń, których jednak w tej chwili nie miałam czasu
przeglądać, bo właśnie Claire zarządziła, że wychodzimy .
Zeszliśmy wszyscy z psem w komplecie
na dół, wsiedliśmy do samochodu i zaczęliśmy przemierzać ulice
Londynu, jak się domyśliłam w kierunku przedmieścia tego pięknego
miasta . Oczywiście podczas jazdy nie obyło się bez głupich docinek
młodego i wiecznych pytać Chloe . Bliźniaki jak zwykle były
grzeczne, a pies niewzruszony . Ma się rozumieć Harry też z nami
jechał – prowadził samochód i całą drogę konwersował z Claire
.
Wreszcie stanęliśmy przed dużym,
pięknym domem z gankiem, otoczonym wielkim zielonym ogrodem, w
którym siedziało dwoje starszych ludzi, którzy kiedy tylko
usłyszeli nadjeżdżający samochód wstali i zaczęli iść w
naszym kierunku ...
No świetny jest! *o*
OdpowiedzUsuńHaha, teksty młodego - bezcenne.. :D
Czekam niecierpliwie na kolejny i weny życzę. ;*